Ministerstwo Zdrowia zapowiadało, że mechanizmy finansowania będą kontynuowane, jednak do ostatnich dni nie było jasnych konkretów ani wyliczeń. To właśnie dlatego konferencja prasowa Izabeli Leszczyny z 25 czerwca wywołała tak duże zainteresowanie. Minister przedstawiła wtedy plan, który ma kosztować w sumie niemal 18 miliardów złotych. Jak tłumaczyła, prawie 17 miliardów trafi bezpośrednio na pokrycie ustawowych podwyżek minimalnych wynagrodzeń dla lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych oraz innych pracowników medycznych.
– Chcemy, żeby pacjent był w centrum systemu ochrony zdrowia, a nie pomiędzy stronami konfliktu. Dlatego nie możemy dopuścić, aby wynagrodzenia dla pracowników medycznych stały się obciążeniem, które utrudni leczenie – mówiła Leszczyna podczas konferencji.
Dodała, że w ramach tej puli przewidziano również dodatkowe środki na pokrycie kosztów nadwykonań w programach lekowych i chemioterapii, a także tzw. premię za przekroczenie ryczałtu w ramach sieci szpitali za rok 2024. To daje w sumie właśnie około 18 miliardów złotych, które mają ustabilizować sytuację w placówkach medycznych w nadchodzących miesiącach.
– Trzeba pogodzić wodę z ogniem. Z jednej strony są potrzeby pracowników medycznych i ich oczekiwania płacowe, z drugiej ograniczenia finansowe i budżetowe. A w centrum musi być pacjent – podkreślała Leszczyna, cytowana także w komunikacie resortu zdrowia.
Minister ujawniła również, że Narodowy Fundusz Zdrowia przygotowuje aż 35 tysięcy aneksów do umów z placówkami, aby wprowadzić nowe stawki ryczałtowe, uwzględniające wyższe wynagrodzenia. Te aneksy mają zostać podpisane do końca lipca, co pozwoli szpitalom i przychodniom rozliczyć wyrównania jeszcze za wcześniejsze miesiące, a od sierpnia płacić już według nowych stawek.
Historia tych podwyżek sięga tak naprawdę 2017 roku, kiedy po fali protestów rezydentów uchwalono pierwszą wersję ustawy gwarantującej coroczne wzrosty płac w ochronie zdrowia. Od tamtej pory minimalne wynagrodzenia pracowników medycznych są co roku aktualizowane na podstawie wskaźnika przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Mechanizm okazał się skuteczny, ale jednocześnie bardzo kosztowny i trudny do udźwignięcia zwłaszcza dla małych i średnich szpitali powiatowych.
Dlatego w tym roku, podobnie jak w ubiegłym, nie brakowało głosów, że ustawa powinna zostać zmieniona albo przynajmniej uzupełniona o gwarancje finansowania. Zwłaszcza szpitale powiatowe alarmowały, że nie są w stanie sfinansować podwyżek z kontraktów zawieranych z NFZ bez dodatkowych środków z budżetu. Jeszcze w maju Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych zapowiadał akcję protestacyjną, jeśli rząd nie pokaże wyliczeń i nie zabezpieczy finansowania.
W odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło rozmowy w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. Ich efektem było potwierdzenie, że wzrost płac zostanie w całości pokryty przez system publiczny i że nie będzie konieczności przerzucania kosztów na pacjentów ani ograniczania świadczeń.
Podczas konferencji 25 czerwca Izabela Leszczyna tłumaczyła, że pieniądze pochodzą w dużej mierze z dodatkowych przychodów NFZ i wzrostu składki zdrowotnej w budżecie państwa. – Te środki są policzone, zabezpieczone i będą służyć także temu, aby poprawić dostępność świadczeń, skrócić kolejki i zwiększyć komfort leczenia – zaznaczyła minister.
Jednocześnie Leszczyna przyznała, że sytuacja pracowników kontraktowych nie jest jeszcze w pełni uregulowana. Nowelizacja ustawy przewiduje bowiem podwyżki głównie dla osób zatrudnionych na umowach o pracę, a medycy pracujący na kontraktach nie mają jeszcze pewności, jak wzrosną ich wynagrodzenia. Rozmowy w tej sprawie mają być kontynuowane podczas kolejnego posiedzenia Trójstronnego Zespołu zaplanowanego na 25 czerwca.
Resort zdrowia zapowiedział również wzrost wycen świadczeń w wybranych dziedzinach, takich jak neurologia, ginekologia czy rehabilitacja – w tych obszarach wyceny mają wzrosnąć nawet o 14–21 procent, co ma poprawić dostęp do procedur szczególnie potrzebnych pacjentom starszym i przewlekle chorym.
Izabela Leszczyna podkreśliła, że 18 miliardów złotych to nie tylko inwestycja w kadry, ale również w pacjentów. – Lepsze warunki pracy przekładają się na lepsze leczenie. Pacjenci muszą odczuć, że ten system działa dla nich – powiedziała, odnosząc się do planów dalszej modernizacji polskich szpitali.
To pierwszy raz od lat, gdy tak duży pakiet finansowy został przedstawiony jeszcze przed wejściem w życie nowych stawek wynagrodzeń. W ocenie resortu zdrowia ma to wyciszyć niepokoje społeczne i pozwolić skupić się na dalszej reformie ochrony zdrowia. Jednak wielu dyrektorów wciąż zachowuje ostrożność – obawiają się, że koszty bieżącego funkcjonowania szpitali rosną szybciej niż przewidują to wyliczenia resortu.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy przygotowany pakiet rzeczywiście pozwoli utrzymać stabilność szpitali, wypłacić wynagrodzenia na czas i zapewnić pacjentom opiekę na odpowiednim poziomie. Resort zdrowia będzie musiał jeszcze dopracować szczegóły dotyczące finansowania kontraktów i systemu wynagradzania lekarzy prowadzących działalność gospodarczą.
Podwyżki obowiązują od dziś, a pierwsze aneksy mają zostać podpisane do końca lipca. To oznacza, że nowa siatka płac obejmie personel już teraz, ale realne wypłaty wyrównań nastąpią prawdopodobnie w sierpniu. Ministerstwo obiecuje monitorować sytuację na bieżąco. – Nie pozwolimy, by ten system się załamał – zapewniła na zakończenie konferencji Izabela Leszczyna.