Według zapowiedzi resortu zdrowia rozmowy w tej sprawie mają być kontynuowane, ponieważ wciąż trwają negocjacje z Ministerstwem Finansów co do ewentualnego modelu oddłużania szpitali. Kluczową ideą reformy jest uporządkowanie struktury sieci szpitalnej i stworzenie zachęt do łączenia oddziałów w regionach, tak aby unikać dublowania procedur i poprawić efektywność leczenia. W obecnym projekcie przewidziano możliwość tworzenia tzw. klastrów, czyli sieci współpracujących szpitali, które miałyby dzielić się kadrami i sprzętem oraz lepiej wykorzystywać dostępne pieniądze. Zdecydowanie mniej miejsca poświęcono jednak temu, jak rozwiązać problem wieloletnich długów, które w wielu placówkach są dziś największą barierą rozwojową.
Dyrektorzy oczekiwali, że tym razem projekt przyniesie konkretny mechanizm wsparcia finansowego, być może powiązany z programami naprawczymi i możliwością częściowego umorzenia zobowiązań. Na razie jednak tych zapisów brakuje, a przedstawiciele resortu podkreślają, że trzeba je jeszcze uzgodnić z resortem finansów i instytucjami, które mogłyby pośredniczyć w finansowaniu restrukturyzacji. Jedną z opcji w dyskusji pozostaje zaangażowanie Banku Gospodarstwa Krajowego, który mógłby prowadzić instrument kredytowy powiązany z oceną efektów programów naprawczych, jednak nie ma jeszcze ostatecznych decyzji.
Reforma, która powiązana jest z wykorzystaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy, ma szansę uruchomić nawet kilkanaście miliardów złotych na modernizację infrastruktury szpitalnej, ale te pieniądze również wymagają stabilnych zasad wdrożenia. Obawy samorządów i środowisk lekarskich budzi to, że odpowiedzialność za decyzje dotyczące zamykania oddziałów lub łączenia jednostek będzie spoczywać przede wszystkim na lokalnych władzach, co może rodzić konflikty i napięcia społeczne.
Wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz przekonuje, że projekt został wstępnie uzgodniony i nie powinien już utknąć w kolejnych etapach procedowania. Podkreśla jednak, że część rozwiązań musi jeszcze zostać doprecyzowana w trakcie prac sejmowych. Reformę rząd chce uchwalić latem i przekazać do podpisu prezydentowi jeszcze przed końcem wakacji, co w praktyce daje bardzo mało czasu na konsultacje społeczne i poprawki.
Po miesiącach dyskusji nie ulega wątpliwości, że polskie szpitale potrzebują głębokiej zmiany – nie tylko w zakresie struktury, ale także finansowania, kadry i zarządzania. Kolejne podejście do tej ustawy pokazuje jednak, jak trudno jest pogodzić interesy tak wielu stron i jednocześnie nie utracić poparcia społecznego. Jeśli reforma ma się udać, będzie wymagała nie tylko odwagi politycznej, ale przede wszystkim uczciwego dialogu z samorządami, personelem i pacjentami. Dopiero wtedy będzie szansa, by nie była kolejną niezrealizowaną obietnicą, lecz rzeczywistą zmianą w polskiej ochronie zdrowia.