Wiceministra zdrowia Izabela Leszczyna, która nadzorowała prace nad projektem, odniosła się do decyzji Sejmu krótko po głosowaniu. – „Chciałam, żeby zmiany były głębsze, bo wtedy szybciej naprawilibyśmy system, ale ten kształt ustawy okazał się jedynym możliwym kompromisem” – napisała w serwisie X. Reforma była jednym z najtrudniejszych punktów programu rządu w obszarze zdrowia i od początku budziła emocje – zarówno wśród polityków, jak i środowiska medycznego.
Ustawa zakłada m.in. nowe zasady kwalifikacji placówek do programów naprawczych i rozwojowych, zmiany w nadzorze nad podmiotami leczniczymi oraz narzędzia do wczesnego reagowania na pogarszającą się sytuację finansową szpitali. Nowe przepisy mają umożliwić monitorowanie efektywności zarządzania i wprowadzić mechanizmy wsparcia restrukturyzacyjnego, zanim dojdzie do skrajnego zadłużenia lub zagrożenia ciągłości świadczeń.
Projekt był konsultowany z samorządami, organizacjami pracodawców i przedstawicielami sektora szpitalnego. Nie wszystkie postulaty zostały uwzględnione, co przełożyło się na liczne głosy krytyki – głównie ze strony opozycji i związków zawodowych. Część ekspertów wskazuje jednak, że nawet ograniczona reforma systemowa może przynieść długofalowe efekty – o ile towarzyszyć jej będą realne inwestycje i wsparcie merytoryczne dla kadry zarządzającej.
Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeśli izba wyższa nie wprowadzi poprawek, nowe przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku.