Powód? Brak rzetelnej weryfikacji kwalifikacji oraz niedostateczna znajomość języka polskiego u części medyków dopuszczanych do pracy na podstawie decyzji ministra zdrowia. Jak wskazuje NIL, osoby te wykonują zawód lekarza lub lekarza dentysty bez przechodzenia standardowej procedury nostryfikacji dyplomu, co budzi poważne wątpliwości o bezpieczeństwo pacjentów.
– Samo zaistnienie i utrzymywanie innych niż właściwe prawo wykonywania zawodu lekarza uprawnień traktujemy jako skandaliczne – podkreśliło Prezydium NRL w opublikowanym 6 sierpnia oficjalnym stanowisku.
Zgodnie z przyjętą ustawą z 5 sierpnia 2025 r., minister zdrowia nadal będzie mógł indywidualnie przyznawać prawo wykonywania zawodu lekarzom spoza UE – w tym obywatelom Ukrainy – w trybie uproszczonym, bez konieczności zdania Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego, odbycia stażu podyplomowego czy potwierdzenia biegłości językowej w praktyce klinicznej. Naczelna Rada Lekarska uważa, że to nie tylko niebezpieczne dla systemu, ale i narusza zasadę równości wobec obowiązujących w Polsce przepisów.
Jak wskazano, osoby wykonujące świadczenia zdrowotne w ramach decyzji ministra to często medycy o niepełnych kompetencjach, nierzadko niedostatecznie przygotowani do pracy z pacjentami w polskim systemie. Ich obecność w ochronie zdrowia ma też wpływ na bezpieczeństwo zawodowe lekarzy pracujących zgodnie z obowiązującymi przepisami – z nostryfikacją, egzaminami i odpowiedzialnością zawodową przed samorządem.
Samorząd medyczny nie tylko apeluje o weto prezydenckie, ale także kontynuuje rozmowy z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą. Postulat NIL jest jasny – całkowite zniesienie wszystkich uproszczonych trybów dopuszczania do zawodu i powrót do jednolitej, przejrzystej ścieżki, gwarantującej bezpieczeństwo pacjentów i respektującej zasady odpowiedzialności zawodowej.
Według środowiska lekarskiego – nawet jeśli intencje były dobre, a sytuacja wojny wymagała nadzwyczajnych rozwiązań – dziś nadszedł czas, by przywrócić obowiązujące standardy. W przeciwnym razie, jak ostrzega NIL, za decyzje polityczne mogą zapłacić pacjenci.