Article 1
fot: gov.pl

Więcej pieniędzy, większe oczekiwania. Rząd zapowiada wzrost nakładów na zdrowie

Nakłady na ochronę zdrowia w 2026 roku mają wynieść 247,8 miliarda złotych – poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. To oznacza wzrost o ponad 25 miliardów w porównaniu z rokiem bieżącym. Jak zaznaczył szef resortu finansów, planowana kwota jest efektem uzgodnień z Ministerstwem Zdrowia, a rozmowy z jego szefową dotyczyły nie tylko finansów, ale też szczegółowego planu poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Deklaracja padła w momencie szczególnie istotnym, bo tuż po podpisaniu ustawy o reformie szpitali przez prezydenta Karola Nawrockiego. Rząd zapowiada, że wzrost środków ma umożliwić nie tylko bieżące funkcjonowanie systemu, ale też realne zmiany w dostępności i jakości usług. Kluczowe mają być inwestycje w infrastrukturę, cyfryzację oraz wzmocnienie kadry medycznej. Zwiększenie budżetu to także szansa na lepszą wycenę świadczeń i skrócenie kolejek – choć, jak zastrzegają eksperci, bez strukturalnych zmian systemowych sam wzrost finansowania może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

Ministerstwo Zdrowia ma w najbliższych tygodniach przedstawić harmonogram działań, które zostaną pokryte z dodatkowych środków. Oczekiwane są także propozycje rozwiązań w zakresie koordynacji opieki, dostępu do specjalistów oraz wsparcia placówek w mniejszych miejscowościach. W ocenie środowiska medycznego kluczowe będzie, czy wzrost nakładów zostanie powiązany z rzeczywistymi mechanizmami poprawy efektywności i czy rząd uniknie błędów z poprzednich lat, gdy dodatkowe pieniądze nie zawsze trafiały tam, gdzie były najbardziej potrzebne.

Zapowiedzi rządu odbierane są jako sygnał politycznego priorytetu dla ochrony zdrowia w nadchodzącym roku budżetowym. To także test wiarygodności dla koalicji, która w kampanii wyborczej zapowiadała odbudowę publicznego systemu leczenia i jego większą dostępność dla obywateli. Wzrost wydatków to krok w tym kierunku, ale to dopiero początek drogi – bo dla pacjentów najważniejsze pozostaje nie to, ile rząd wyda, lecz to, jak zmieni się codzienne doświadczenie kontaktu z systemem.